Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
176 postów 160 komentarzy

Narymunt

Narymunt - Jarosław Narymunt Rożyński

Sondaże polskie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wiarygodność sondaży przedwyborczych jest bliska już groteski, a same wyniki badań stały się narzędziem propagandy i manipulacji.

„Komorowski musiałby po pijanemu przejechać niepełnosprawną zakonnicę w ciąży, żeby nie wygrać”.... 79% głosów w I turze... takie scenariusze kreśliły przed wyborcami ośrodki propagandowe Gazety Wyborczej i TVN przed ostatnimi wyborami prezydenckimi. Na ile zatem wiarygodne są dzisiaj sondaże, w których Robert Biedroń zyskuje ponad 10% poparcia społecznego, a wybory wygrywa Koalicja Europejska, której twarzami na listach wyborczych są Leszek Miller, Włodzimierz Cimoszewicz czy Janusz Zemke, czyli czołowi działacze PZPR i SLD ? 

Wiarygodność sondaży przeprowadzonych przez różne ośrodki działające na rzecz partii budzą u ludzi salwę śmiechu. Publikowanie powymyślanych wykresów stało się częścią propagandy uprawianej przez niemal każdą partię polityczną. Od czasów PRL nic się nie zmieniło, wynik sondażu musi być proporcjonalny do ego zamawiającego !

Podobnie jak w przypadku mediów, które przestały być wiarygodnym źródłem informacji, wyniki sondaży nie mają nic wspólnego z otaczającą nas rzeczywistością. Wystarczy porównać kilka wyników sondaży z wynikami wyborów, żeby od razu zauważyć, że to co nam się serwuje w mediach to po prostu papka propagandowa. Niestety problem polega na tym, że zawsze istnieje pewna część elektoratu, który zachowuje się nieprzewidywalnie. I właśnie w kierunku tego małego "czynnika ryzyka" oraz w celu podniesienia morale we własnej formacji, tworzy się para-sondaże którymi prezesi przekonują, jak jest dobrze, a jak może być jeszcze lepiej.

Dochodzi tutaj jeszcze jedna zależność. Im bardziej napompujemy ten balon, tym bardziej boli upadek na ziemię, gdy balonik pęknie. Widać to wyraźnie na przykładzie dzisiejszej Platformy Obywatelskiej, która nadal nie przyjmuje do wiadomości, że przegrała już wybory i więcej wyborów już nie wygra. Podobnie jak kiedyś na ziemię wylądował AWS, a później SLD, a niedługo wyląduje również PIS. Różnica jednak pomiędzy Platformą Obywatelską a Prawem i Sprawiedliwością polega na tym, że PO nie wierzyła w porażkę, a PIS jest świadomy, że nie odda władzy nawet gdy poniesie porażkę.

Bronisław Komorowski z poparciem ponad 70%, Kongres Nowej Prawicy z poparciem 7%, Kukiz'15 z poparciem 20%, przykładów można by mnożyć... Pamiętam Tomasza Lisa wzywającego do uznania Bronisława Komorowskiego królem i likwidacji ustroju demokratycznego. Dzisiaj stoi przemoknięty w kurtce na ulicy i krzycząc nawołuje do obalenia dyktatora. Obie strony są całkowicie głuche na swoje argumenty. Bronisław Komorowski nie został Królem, Jarosław Kaczyński nie zostanie Naczelnikiem Państwa, nie wyobrażam sobie również, aby tak wiele ludzi popierało kolejną wersję Ruchu Palikota w osobie Roberta Biedronia.

Polacy nie wierzą już ani w opozycję, ani tym bardziej w demokrację. Na moherową dyktaturę zagłosowali, by kopnąć w zadek ekipę błaznującą w teledyskach, śpiewającą przy Barbórce, którzy o Polsce mówili "ch..j, dupa i kamieni kupa". Teraz powoli przychodzi otrzeźwienie, że być może takie huknięcie młotkiem w kolano, to jednak nie był najlepszy pomysł. PIS jeszcze myśli, że ma władzę nieograniczoną, ale zapomina, że ta władza opiera się na bardzo cienkiej linii, na zasadach, które sam złamał. Kaczyński nie rozliczył się z własnymi wyborcami z miesięcznicy Smoleńskiej oraz nie sprowadził wraku Tupolewa do Polski. Nie ma nadal raportu Macierewicza, ani tym bardziej finału jego dochodzenia, a Jarosław Kaczyński nie jest żadnym drugim Piłsudskim czy Dmowskim, ale przegrywającym politykiem, który ma coraz mniej sił na dalszą walkę, a wokół niego gromadzą się młode rekiny, które widzą się na jego miejscu.

Poprzednie rządy PIS zakończył rozłam na "kaczystów" i "ziobrzystów", a dzisiaj Zbigniew Ziobro jako prokurator generalny i minister sprawiedliwości, ma wszelkie argumenty dostarczane codziennie przez opozycję, do rozbicia PIS od wewnątrz. Z bliskiego sojusznika, stał się dla Jarosława Kaczyńskiego, największym zagrożeniem. Nie bez znaczenia jest również fakt, że przecież zarówno Mateusz Morawiecki, jak również Jarosław Gowin - byli bliskimi współpracownikami Donalda Tuska. Nikt nie zagwarantuje dzisiaj, że nie dogadali się już na powrót do Platformy Obywatelskiej, gdzieś na jakieś ciepłe stanowiska w okolicach Brukseli, w zamian z wysadzenie koalicji od środka.

Podobnie jak w przypadku ostatnich wyborów prezydenckich, czy parlamentarnych - aktualną ekipę czeka szok - gdyż pycha, zawsze kroczy przed upadkiem. Naród czerwoną kartkę pokaże nie tylko partii rządzącej, ale całej tej post-PRL mafii wzajemnej adoracji.

Jaka zatem przyszłość rysuje się na horyzoncie Polski ? Twarde lądowanie na ziemię.

KOMENTARZE

  • @Autor
    Póki nie będzie oficjalnych zapewnień o jedności, póty takie teksty pozostaną dyrdymałami.
  • bardzo ładnie
    """"Podobnie jak w przypadku ostatnich wyborów prezydenckich, czy parlamentarnych - aktualną ekipę czeka szok - gdyż pycha, zawsze kroczy przed upadkiem. Naród czerwoną kartkę pokaże nie tylko partii rządzącej, ale całej tej post-PRL mafii wzajemnej adoracji.""""

    post-PRL-owska mafia to dziś PiS, PO-KO i Zjednoczona Lewica.

    I kogóż to w to miejsce ci Polacy wybiorą?

    Ja będę głosował na Konfederację i mam nadzieję, zę dostaną tym razem 7% - pozostale 93% to będzie ta "czerwona kartka"?

    pozdr
  • @MacGregor 14:25:22
    KoBraLiNa niestety, ale popełnia jeden błąd. Pod przekaz emocjonalny nie jest i nie będzie w stanie podłożyć przekazu merytorycznego. To jeździec bez głowy...
  • @Krzysztof J. Wojtas 11:03:14
    nietylko teksty o sondazach sa dyrdymalami - mnie skromnemu czlowiekowi czy malpowi - jak kto woli, zawsze imponuje co innego - mianowicie - wynik debaty - kto wygral debate? czy kandydat A byl zdecydowanie lepszy od B i czy C nie zaprzepascil sobie calkowicie szansy "przy urnach" ect - dla mojego malpiego malego mozdzka jest to zdecydowanie niepojete: jak mozna i jaka miara, mierzyc cos co zadnym miarom sie nie poddaje? czego "zmierzenia" nie da sie w zaden racjonalny sposob uzasadnic...natomiast przeciez wiadomo iz nie chodzi tak na prawde o debate, tylko o to co po niej powiedza/napisza - tak, kandydat B byl zdecydowanie lepszy, pewniej i swobodniej odpowiadal na pytania i byl lepiej na nie przygotowany...tak, jak gdyby byl to argument decydujacy i majacy cokolwiek wspolnego z nastepstwem - czyli hipotetycznie - pozniejszym kierowaniem prze pana/pania B panstwem czy jakims urzedem...
    pozdrawiam

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031